ale niewiele było takich które umiały wykorzystać jej potęgę.
Znalazło się jednak trzech śmiałków ,którzy postanowili nią pokierować
Skupił więc istoty podatne na nią wokół siebie
i uczyli ich prawdziwej potęgi Mocy.
Każdy z nich wystawił swą cierpliwość na próbę
lecz tylko jeden z Nich sprostać wymaganiom umiał.
On to mistrz Thingol niczym Yoda prowadził swych rycerzy ku potędze
i wiedze ich ze wszystkich sił poszerzał.
Lecz nadszedł czas ,w którym musiał ciężar cały wziąść na Siebie,
bo dwaj Jego wielcy Towarzysze w Mocy, musieli odejść.
Wielka to była strata dla Mistrza Thingola i uczniów Jego
bo jakże ogromna drzemała potęga w mistrzu Aero i Iveredzie.
Nie będzie już dwóch takich Mistrzów, którzy tak elegancko bronią by władali
i głęboko w mocy zanurzyć się mogli,
lecz to właśnie moc z innymi jednoczyć ich będzie.
Stanął więc Mistrz Thingol przed kolejną próbą
i mianować musiał nowych mistrzów.którzy trwałość
zapewnić by mogli Jego zakonowi
Wybrali więc rycerze spośrod siebie,dwóch,
którzy najlepiej mocą władać umieli
i tak o to nowi Mistrzowie Chebeat i KrisScrow
u boku Mistrza Thingola stanęli i zjednoczeni mocą
z starymi Mistrzami o przyszłości stanowić będą ...........
Jak zwykle jako jeden z nielicznych znowu się spóźniłem(aż dziw, że Mistrz Thingol jeszcze to toleruje, ale dzięki Mu za to),ale udało mi się wreszcie stanąć przed wejściem do Konstancji. Otworzyłem wszystkie grodzie i wszedłem do sali gdzie zebrali byli członkowie. Przywitałem się z Adamem, Thingolem, Chebeatem i nowym członkiem Chudeuszem(wiem, jeszcze nie jest członkiem ,ale dla mnie nawet Kudłaty, czy Wujtas są członkami, gdyż to oni tworzyli historię Utapau)i dosiadłem się do dwóch dowódców floty Ikrita i Skywalkera (musieli gdzieś zapodziac mundury imperium). Ze zdumieniem przecierałem oczy kiedy Ikrit wkroczył do bazy przeciwnika niszcząc mu większość lekkich myśliwców. Pojedynek nie trwał zatem długo bo taktyka Ikrita okazała się najzupełniej słuszna i wszystkie cele zostały zniszczone. Wtedy do pomieszczenia wkroczyli zaopatrzeni w prowiant KrisScrow, Szychu i Master Dagoth.
Nie musiałem długo czekać ,aż KrisScrow zaprosił mnie do współpracy (jako pierwszego) przy robieniu jakże ważnych dla funkcjonowania wszystkich członków kanapek. Jako, że jestem stałym bywalcem Konstancji zaprowadziłem Świstaka do będącej obok kuchni. W między czasie między oczyma przemknęła mi postać Matchka wchodzącego do głównej sali. W poszukiwaniu noża przeszukałem wszystkie szafki(nawet Chudeusz był gotowy dla dobra ogółu poświęcić swój nóż),jednak znalazłem tylko jeden na suszarce. Jednak jak się okazało KrisScrow posiadał niezwykłą umiejętność smarowania kanapek łyżką. Doszkolił więc Master Dagotha i razem pod jego przywództwem zabraliśmy się do pracy. To była ostania kiełbasa wyborcza jaką mógł zaoferować KrisScrow wszystkim głosującym.
Zaproszeni przez Prezesa (Kanclerza)do głosowania zasiedliśmy przy podłużnym stole. Thingol przedstawił nam zasady głosowania i zapytał wszystkich członków czy przywrócić KrisScrow-owi(kazał się wtedy tytułować Jago)prawa wyborcze. Wszyscy poparli jednomyślnie wniosek Prezesa. Następnie każdy postawił trzy krzyżyki na karcie do głosowania(chodziły również słuchy ,że ktoś postawił serduszko)i wrzucił do urny. Nad przebiegiem głosowania i liczeniem głosów czuwała niezależna obiektywna Wyborcza komisja galaktyczna w osobie Chudeusza. Wszyscy cierpliwie jedząc wyborcze kanapki czekali na wynik. Jednomyślnie Prezesem pozostał Thingol , a wiceprezesami KrisScrow i Chebeat. Po otrzymaniu gratulacji i podziękowaniu głosującym rada udała się na swoje pierwsze nieoficjalne posiedzenie. W tym czasie członkowie zasiedli przed komputerem i podziwiali krajobrazy i ludność miasta Bydgoszcz(o czy mówić nie warto, choć zebrani poświęcili temu dużo czasu)Potem Matchek z Adamem zasiedli do komputerów i toczyli walki w Jedi Outcas-cie, a reszta postanowiła spróbować swoich sił w Konkursie Wiedzy o SFSW Utapau. Mimo, że wielu członków regularnie uczestniczyło w spotkaniach i przeglądało klubową stronę tylko Ci z największą wiedzą i jeszcze większym szczęściem awansowali do finału. W finale zacięty bój toczyli Ikrit ,Thingol i Szychu, ale zwycięzca nie został wyłonięty (jeżeli jednak finaliści będą chcieli go wyłonić to nie ma problemu ,bo zostało 40 pytań)
Na koniec zrobiliśmy zdjęcie grupowe w bożonarodzeniowym tle i zbieraliśmy się do domu. Ja poszedłem jeszcze na chwilę do kuchni, by zrobić porządek i pożegnałem się ze wszystkimi. Udałem się wraz z Chebeatem i Thingolem do Sokoła Milenium i razem wskoczyliśmy w nadprzestrzeń.